Rehabilitacja

Od mniej więcej pół roku - tzn. od powrotu na siłownię po lockdownie - czułem narastający ból w prawym ramieniu i barku. Doszło do tego, że nie mogłem spać na prawym boku tak by leżeć na boku barku, a jedynie z odchyloną do tyłu ręką. Poza tym bolało np. w chwili gdy sięgałem za fotel pasażera w samochodzie.
Byłem więc u ortopedy, na USG ramienia - ale niczego nie wykryto. Od dwóch tygodni chodzę więc na rehabilitację do fizjoterapeuty.
Sympatyczny facet - stosuje uciski, ćwiczenia, "suche igłowanie", metodę ultradźwiękową, ale jednocześnie zastanawiam się czy dobrze wykonuje swoją robotę, bo póki co nie przestaje boleć.
Póki co jestem cierpliwy - przychodzę, sprawdzamy próg bólu, ćwiczymy rękę itd.

Ostatnio mi powiedział, że problemem są pewnie przyczepy ścięgien rotatora (chyba?), które są zwapnione (za dużo nabiału?). więc wyczuł najbardziej bolesne miejsca i ponakłuwał je i pogrzebał w nich cieniutkimi szpilkami (żeby otworzyć mikrourazy, pozwolić krwi je wyczyścić i zagoić się ponownie). No i teraz boli bardziej.