Święta

A jednak - Druga nie dotarła do nas, więc w tym roku byliśmy tylko u moich rodziców na Wigilli (wraz z siostrą i jej rodziną).
Pierwsza co prawda wróciła z Holandii, ale głupio wpadła - otóż tuż przed jej powrotem moja ex poinformowała ją, że straciła smak i węch (czyli miała typowe objawy). Córka zamiast zadzwonić do mnie i spróbować znaleźć jakieś rozwiązanie pojechała do domu ze swoim chłopakiem i potem musiała siedzieć na auto-kwarantannie.
Nie zadzwoniła, bo chciała spędzić Święta z chłopakiem, a sądziła, że ja się nie zgodzę.
Mogli też się rozdzielić - tzn. jej chłopak mógł pojechać do ojca, a ona do mnie, ale o tym też nie pomyślała.

Pierwszy i drugi dzień Świąt przeleciał jakoś.. domowo.