Sylwester

Absolutnie domowo - jeszcze o 20.30 pomagałem żonie wysłać przez ePUAP ważne dokumenty (z jej komputera jakoś nie chcą iść), a wcześniej:
- od rana ganiałem po okolicznych Lidlach w poszukiwaniu żwirku dla kota. Chciałem ten jeden, konkretny, bo  uważam, że jest najlepszy, a właśnie nam się skończył. Odwiedziłem 10 sklepów i się poddałem - kupię w przez ich stronę.
- zdrzemnąłem się, bo ostatnio mi się słabo śpi
- pojechałem na pocztę do centrum wysłać ważne listy, bo żona późno skończyła je przygotowywać, a okoliczne poczty zamykały się o 14.00. Stałem na zewnątrz ponad godzinę w dłuuuuuuugiej kolejce ludzi, którzy mieli podobne sprawy do załatwienia

Sylwester zrobiliśmy sobie pizzowy - zarówno na obiad jak i na wieczorny posiłek.

Ciutkę potańczyliśmy, obejrzeliśmy jakieś filmy, poszliśmy na spacer z psem... O północy lampka Sawietskoje Igristoje (bo takie akurat mieliśmy), potem kolejny film i spać przed 2.00

Tylko ten kretyński budzik o 7.00 spowodował, że zaliczyłem kolejne niewyspanie.. :/